Szekle liczę wściekle- Izrael.
Szekle liczę wściekle- Izrael.
Chyba każdy człowiek, chociaż raz, miał w swojej głowie myśl, żeby pojechać do Izraela, do Jerozolimy, do Nazaretu... Gorzej pewnie wypadamy z realizacją marzenia: bo daleko, bo niebezpiecznie, bo może kiedyś... Do mnie los się uśmiechnął - byłam, widziałam, dzielę się wrażeniami. :)Czy niebezpiecznie?
Obrazy niebezpiecznego Izraela, które przedstawia się nam w telewizji i prasie są mocno przesadzone. To prawda, że sytuacja polityczna w tym regionie świata jest napięta, ale będąc turystą- trudno to odczuć. Należy po prostu mieć świadomość, że Izraelczycy muszą dbać o bezpieczeństwo, bezpieczeństwo swoje i turystów ( a jest ich tam dużo). Nie dziwią nas wtedy kontrole na lotniskach, przed wejściem na dworce, centra handlowe czy do muzeów. Patroli policyjnych na ulicach miast nie spotkamy więcej niż w innych miastach europejskich (mamy teorię, że chodzą jako cywile :) ). Nie doświadczyłam żadnych "zaczepek" od podejrzanych "karków", nie widziałam awantur. Na każdym kroku czułam się bezpiecznie, nawet podczas nocnego spaceru na plaży w Tel Awiwie. Jedynym wyjątkiem były arabskie części miast - tam z zasady czuję się zestresowana, nie ma to związku z jakimś konkretnym zdarzeniem. Wrażenie całkowicie subiektywne i irracjonalne.
Jak dojechać/ słynne lotnisko Ben Guriona.
Do Izraela, oczywiście, najlepiej przylecieć samolotem. Z Warszawy to jedynie niecałe 4 godziny lotu, więc po prostu to opcja podróży, która nie męczy za bardzo.
Ta droga dotarcia do Izraela daje nam też możliwość zobaczenia najbardziej strzeżonego lotniska świata- lotniska Ben Gurion. Ciekawych odsyłam np. do filmików na Youtube, ale napisać muszę, że o kontrolach lotniskowych krążą legendy. :) Dla ludzi Unii Europejskiej, którzy podróżują między krajami Unii jedynie z dowodem osobistym i praktycznie bez żadnych kontroli, samo stanowisko paszportowe przy wylocie z kraju i przylocie w Izraelu budzi mały szok. Po prostu zapomnieliśmy jak to było bez Unii. :) Męczy nas wypytywanie o cel podróży, o miejsce pobytu, o czas pobytu, itp... Nie przywykliśmy do kolejek, do sprawdzania nas jako potencjalnych terrorystów, do kontroli biometrycznej, do wiz... Najrozsądniej jest być na lotnisku około 3 godzin przed wylotem (przy powrocie do Polski), będziemy mieć wtedy zapas czasu na ewentualne "rozmowy" i kontrole. W moim przypadku poszło dość gładko, więc jakiś szczególnie złych wrażeń nie mam.
Ciekawym doświadczeniem było poobserwować stosowane metody kontroli / rozmowy służby lotniskowej z pasażerami.
Gdzie się zatrzymać?
Lotnisko Ben Guriona leży - mniej więcej- w połowie drogi między Jerozolimą a Tel Awiwem. Do obu miast są dogodne połączenia (pociąg, autobus, taxi). Ważne: podczas szabatu, czyli od piątku wieczór do soboty wieczór, komunikacja państwowa nie działa. Jeśli przylecicie do Izraela np. w sobotę rano (jak my) - zostanie Wam tylko taksówka. Działa tu niby Uber Taxi, ale jeżdżą nim zwykli taksówkarze, więc i o oszustwo nie jest trudno. Zwykle nie włączają licznika (chyba, że na żądanie pasażera) i właściwie nie wiadomo czy liczą nam po uczciwej stawce, czy wykorzystują turystę.
Kurs taksówką (Uber) w szabat do Tel Awiwu kosztował nas około 200 zł. Pewnie nieco drożej wyniósłby kurs do Jerozolimy, ale na miejsce zakwaterowania wybraliśmy właśnie Tel Awiw. Dlaczego? Bo blisko morza, bo mniej zgiełku i turystów niż w Jerozolimie. A to miał być spokojny, relaksacyjny wyjazd... :)
Myślę jednak, że warto skusić się także na Jerozolimę, i to właśnie na nocleg na starym mieście, bo ileż z nas może powiedzieć, że spało w starej Jerozolimie? Może przy tej samej ulicy, którą kroczył kiedyś Jezus z uczniami? :)
Nie podejmę się polecenia jakiś miejscówek w Tel Awiwie. Jak zwykle odsyłam do booking.pl. My wybraliśmy hotel Mercury, ale tylko ze względów bezpieczeństwa pod kątem warunków. Sieć to sieć - na całym świecie powinna trzymać standardy.:) Nie mieliśmy odwagi na testowanie pensjonatów i hosteli, ale cokolwiek nie wybierzecie- jest drogo. :(
Tel Awiw- Jafa
Sam Tel Awiw to "młode" miasto. Ma dopiero niecałe sto lat, ale dzięki temu, że włączono do niego administracyjnie także stary port w Jafie - miasto zyskało starszego brata. :) Dostajemy więc do dyspozycji prawdziwy przegląd historii - od czasów początków Jafy ( niektóre wykopaliska sięgają środkowej epoki brązu) aż do czasów współczesnych (najnowsze projekty architektoniczne Tel Awiwu). Najlepszym sposobem na zwiedzanie miasta jest zwykłe włóczenie się po nim. Każda nasza zaplanowana trasa zwiedzania tego miasta kończyła się pójściem w inną uliczkę niż chcieliśmy (bo nas akurat zachwyciła, albo chcieliśmy sprawdzić co tam jest) i kończyła się spacerem w kierunku morza. Na pewno warto zachwycić się:
- Nadmorską promenadą i plażami. Ciągną się kilometrami i oferują możliwość spacerów aż do utraty sił. :) Wokół punkty gastronomiczne, więc zawsze można napić się kawy, piwa, coś przekąsić. Niezapomniane wrażenie: spacer plażą tuż przed wschodem słońca. Zdjęcia rewelacyjne i fajne punkty widokowe tylko dla nas (wszyscy jeszcze śpią lub jedzą śniadanie).
- Portem w Jafie. Historia tego miejsca sięga jeszcze czasów przed Chrystusem, więc urokliwe uliczki to wdzięczne tło do zdjęć i romantycznych spacerów. Całości dopełniają piękne widoki na morze i historie o Andromedzie, która dała się przykuć do jednej z wystających z morza skał jako przebłaganie za grzechy matki. Andromedę uratował Perseusz, ale słynną skałę możemy podziwiać do dziś... :)
- Budynkami w stylu bauhaus. Mianem bauhausu określa się popularnie styl architektoniczny, którego przykłady widać w Tel Awiwie prawie na każdym rogu. Będzie to niemała gratka dla fanów architektury. Jednym z założeń tego stylu było przeświadczenie, że przestrzeń (a więc i budynek) wpływa na sposób zachowania i myślenia ludzi.
Jerozolima
Do Jerozolimy z Tel Awiwu dostaniemy się autobusem. Odjeżdżają z Dworca Tel Aviv Savidor (np. nr 480), wszystko znajdziecie na mapach google. Koszt to niecałe 40 zł dla dwóch osób w jedną stronę ( cena z roku 2018). Wysiada się na Jerusalem Central Bus Station, skąd można podejść do starej Jerozolimy piechotą (około 1 godziny drogi spacerem) lub podjechać tramwajem nr 1 do przystanku Ha'lriya i potem około 1 km do celu. My zdecydowaliśmy się na spacer, dzięki temu zobaczyliśmy Jerozolimę, która jest mniej turystyczna.
A samo miasto może zachwycić... Położone na wzgórzach, tak ważne dla wszystkich religii świata, z sercem bijącym w starej Jerozolimie i życiem tętniącym współczesnością poza murami.
Stara Jerozolima przyciąga jak magnes. Mogłam narzekać na budy arabskich handlarzy oblepiające piękne uliczki i mury starego miasta, mogłam narzekać na zgiełk, tłumy turystów, na trudności ze znalezieniem właściwej drogi (bez mapki z punktu informacyjnego nie byłoby to możliwe), ale żadna siła nie mogła mnie odwieść od zobaczenia Ściany Płaczu, Bazyliki Grobu Pańskiego, Góry Oliwnej. Cicha modlitwa pod Ścianą Płaczu pewnie na zawsze zostanie w pamięci i choć każdą komórką swojego ciała nie zgadzam się z kłótniami pomiędzy religiami o Bazylikę Grobu Pańskiego, to możliwość bycia w miejscu męki Chrystusa też pozostanie we mnie do końca.
Dla wszystkich zwiedzających Jerozolimę, polecam obejrzenie przed zwiedzaniem programu Wojciecha Cejrowskiego pt. "Boso przez świat" o tym miejscu. Materiał dużo wyjaśnia i tłumaczy pewne kwestie.
Akka
Akka to drugie w kolejności pod względem wieku miasto w Izraelu. Łatwy dojazd z Tel Awiwu (pociąg z dworca Tel Aviv Savidor) i pochwalne peany w przewodniku skusiły nas do wycieczki w to miejsce. Wg przewodnika, turystów miało być mniej niż w Jafie, samo miasto miało być bardziej klimatyczne... Spotkało nas rozczarowanie na obu polach - ani turystów mniej, ani fajniejszego klimatu od Jafy nie znaleźliśmy. Wszystko pewnie to kwestia upodobań i gustów, ale choć ogólnie miasto nam się podobało to w zestawieniu z Jafą przegrywa (oczywiście wg nas). Niewątpliwą atrakcją miejsca jest sława tego miasta jako ostatniej twierdzy krzyżowców (dla zwiedzających dostępne są np. tunele templariuszy). Będąc pod wpływem i na fali powieści Elżbiety Herezińskiej (jedna z jej ostatnich książek rozpoczyna się sceną w Akkce) sama snułam projekcje o krzyżowcach w tym miejscu... :)
Miasto warto zobaczyć, choć na naszej liście nie wygrywa z Jafą.
Ceny i życie turysty w Izraelu.
Oj nie jest łatwo. :) Nie wiem dlaczego to miejsce jest tak drogie, nawet biorąc pod uwagę fakt, że paliwo jest dobrem kosztownym, że to państwo nie ma zbytnio zapasu wody, czyli mając na uwadze te czynniki, które zdecydowanie mogą podnosić koszty produkcji towarów. Dla przykładu: dwa hamburgery z frytkami i piwem (czyli fast foodowy obiadek dla dwóch osób) to koszt około 160 zł. Obiad dwudaniowy w miłej knajpce (nie restauracji) dla dwóch osób - koszt około 250 zł. Generalnie, planując wydatki w Izraelu, warto przeznaczyć około 200 zł dla jednej osoby dziennie (licząc koszty biletów komunikacji, wyżywienia, drobnych pamiątek, biletów wstępów do muzeum).
Drogo? Drogo, zgadza się... To właśnie dlatego naszym ulubionym powiedzeniem podczas wyjazdu było: "szekle liczę wściekle" (szekle-izraelska waluta). W dość dużej ilości punktów handlowych (takich typowo turystycznych, np. z pamiątkami) towary nie mają ceny, trzeba pytać sprzedawcy ile dana rzecz kosztuje. Nie dostaje się też paragonów. Na takie sytuacje (np.kiedy nie byliśmy czegoś pewni) powstało inne powiedzonko: "takie szlomo-nie wiadomo".
Zatem czy warto tam jechać? Zdecydowanie tak. :) Warto choć raz w życiu zobaczyć tę magiczną Jerozolimę, choć raz przejść się plażami Tel Awiwu, poczuć i dotknąć historii, usłyszeć nawoływanie muezina do modlitwy, spróbować humusu i shakshuki.
Czy tam wrócę? Pewnie nie... Ze względu na ceny...
| Wejście do Bazyliki Grobu Pańskiego. |
| Stara Jerozolima i kopuła meczetu Al-Aksa (trzecie miejsce święte dla muzułmanów po Mekce i Medynie). |
| Tel Awiw |
| Tel Awiw |
| Tel Awiw |
| Jafa |
| Jafa |
| Jafa |
| Tel Awiw |
| Akka |
| Akka |
| Akka |
| Akka |
| Ściana Płaczu |
Komentarze
Prześlij komentarz