Austriackie marzenie - Maurach am Achensee.

    Austriackie marzenie - Maurach am Achensee.

  Co przeciętny turysta lubi w górach? Bazując na własnych doświadczeniach- piękno przyrody, majestat i potęgę gór, ciszę i samotność... Na tę ostatnią trudno liczyć na polskich szlakach. Dlatego zachęcona opowiadaniem znajomych, nadarzającą się okazją i unikalną gratyfikacją w postaci premii rocznej (aczkolwiek niewielkiej :/ ) postanowiłam wychylić głowę poza nasz polski pejzaż, wybrałam trekking w austriackim Tyrolu a bazą wypadową była niewielka miejscowość- Maurach am Achensee.

Dlaczego tam?

 A no jak wyżej - miejsce wcześniej polecone przez zaufanego przyjaciela.

I jak?

Bosko!!! :) Maurach to niewielka miejscowość położona na brzegiem górskiego jeziora Achensee. Świetna baza wypadowa do wycieczek w góry. W razie dopadających człowieka zakwasów (zawsze niespodziewanie i nie wtedy, kiedy trzeba :) ) lub nagłego lenistwa, świetną opcją jest wypoczynek nad jeziorem. Piękna plaża, czyste jezioro, górskie widoki wokół, malownicze żaglówki i uprawiany ochoczo kitesurfing (piękna dla oka rzecz, nie wiem jak z jego uprawianiem), zachęcają do wybrania wypoczynku nad wodą zamiast wylewania "siódmych potów" podczas podejść górskich. Miejsce na pewno nie spodoba się maniakom nocnego życia, w Maurach i leżących nad jeziorem wioskach da się wyczuć trochę "emerycko- uzdrowiskowy styl życia". Gwar i ruch cichnie już po 18-tej, ruch turystyczny wyraźnie nasila się w czasie weekendów, w tygodniu nie doświadczymy raczej tłumu.
 Nad jeziorem Achensee leżą jeszcze dwie miejscowości - Pertisau i Achenkirch. Pertisau to miejsce z wyczuwalną atmosferą uzdrowiska (dużo pensjonatów oferujących zabiegi, SPA, wieczorami dancingi przy tyrolskiej nucie), ale dość dobre jako baza wypadowa w góry. Achenkirch jest zdecydowanie polecane dla fanów jeziora ( w góry trochę dalej i słabiej ze szlakami). Maurach jest połączeniem obu poprzednich miejsc - jest tu kilka obiektów SPA i hoteli, jest dobra baza do wypadów w góry a przy tym dwa dobre markety (wygoda dla tych, którzy preferują własne wyżywienie), plaża. Taaaak, oczywiście, że polecam Maurach.:)
Fajne jest to, że wokół jeziora Achensee kursują autobusy ułatwiające komunikację między wioskami (mniej więcej co godzinę). Meldując się w pensjonacie, otrzymałam tzw. kartę Achensee, która uprawniała mnie do bezpłatnego przejazdu tymi autobusami i zapewniała kilka innych zniżek (np. na wjazd kolejką górską Rofan).

Jak dojechać?

  Najłatwiej samolotem do Monachium a potem np. busikiem do Maurach. Firma przewozowa ma stanowisko na lotnisku a bilet kupujemy wcześniej przez internet. Dowożą pod wskazany adres, inaczej: "pod drzwi".
Alternatywą jest oczywiście samochód, ale należy wtedy zarezerwować więcej czasu na dojazd.
Opcja samolot + bus = 4/5 godzin, co wydaje mi się luksusem w porównaniu do czekającej mnie niedługo podróży w tak lubiane przeze mnie Bieszczady - około 11,5 godziny.

Gdzie spać?

To już zostawiam indywidualnym gustom i możliwości portfela. Opcji jest naprawdę dużo, począwszy od ekonomicznych pensjonatów a skończywszy na bardziej luksusowych hotelach. Wszystko do znalezienia i obejrzenia w internecie.
 Jeśli ktoś chce sprawdzone miejsce, polecam: http://www.rofanappartements.com/ 
Bardzo mili właściciele, dostępna opcja pokoju studio (z aneksem kuchennym, w pełni wyposażonym) i w każdym pokoju balkony.:) Blisko do kolejki na pobliskie szczyty, blisko do sklepów, blisko na jezioro...

Co robić, gdzie pójść?

 Dla mnie Maurach to przede wszystkim ogromna przyjemność z kontemplowania gór bez towarzystwa uciążliwych turystów. A góry cudne.:) Dlatego poniżej opis kilku proponowanych tras.
 Alternatywą jest, jak wspomniałam wcześniej, korzystanie z uroków plażowania i jeziora. Można także przejść się jego brzegiem wokół całego zbiornika, odwiedzając trzy wioski nad nim leżące. Trasa fajna i ciekawa, bo oprócz wartości terenowo- poznawczych, łączy w sobie spacer promenadą i odcinek lekko górski (ale butów trekkingowych mieć nie musicie, wystarczą wygodne adidasy). Zawsze można gdzieś "klapnąć" na wypoczynek przy szklance piwka lub po prostu poleżeć nad brzegiem jeziora. Całość trasy to około 22 km, więc i czasowo trzeba zarezerwować sobie około 5 godzin na marsz a w razie potrzeby doliczyć przemiłe postoje.:)
 Po jeziorze kursuje też statek wycieczkowy, który przewozi chętnych pomiędzy miejscowościami położonymi nad brzegiem jeziora.
 Jest też wiele innych możliwości spędzenia czasu (blisko Innsbruck lub Włochy), wszystkie dokładnie opisane w folderach, które otrzymują przyjezdni w pensjonatach i punktach informacyjnych.

Góry

Górskie wycieczki ze startem w Maurach można podzielić na dwa typy:
- lżejsze - wjeżdżamy kolejką Rofanbahn (koszt biletu w obie strony to około 17 euro przy posiadaniu karty Achensee, o której była mowa wyżej), zaoszczedzając w ten sposób jakieś 3 godziny  podejścia leśnego i stamtąd wybieramy trasę, która nas interesuje ( a jest ich kilka);
- bardziej wymagające - z Maurach musimy podjechać do Pertisau a stamtąd podejść na interesujący nas szlak.

Przed wybraniem się na jakikolwiek szlak warto kupić mapę (dostępne w marketach). To podstawa. Pozwala na lepszą orientację w terenie i lepszą ocenę długości wycieczki.

Wycieczki z kategorii "lżejsze".

1. Górna stacja kolejki Rofanseilbahn (1.831 m. n.pm.)- Dalfazalm (schronisko górskie- 1.693 m. n.p.m.) - trasa bardzo łatwa, czas około 45 minut. Zjadłszy smaczną szarlotkę w schronisku można wrócić tą samą trasą do kolejki lub przejść się kawałek dalej, w kierunku Steinernes Tor (1.978 m. n.p.m.). To jakaś godzinka spaceru.

2. Górna stacja kolejki Rofanseilbahn (1.831 m. n.p.m) - Rotspitze (2.067 m. n.p.m.). Wyruszamy tą samą drogą, co w opisie wycieczki powyżej (do Dalfazalm), ale na jednym z rozwidleń (są tabliczki) skręcamy w kierunku Rotspitze. Szczyt jest doskonale widoczny i można podziwiać przez całą drogę jego piękno. Ostatni odcinek (tuż przed szczytem) oznacza trochę wspinania po kamieniach, ale nie jest to na tyle trudny kawałek, żeby opisać tę trasę jako trudną... :) Orientacyjny czas 2 godziny.

3. Wokół jeziora Achensee: Maurach- Pertisau- Achenkirch- Maurach. Orientacyjny czas spaceru: około 5 godzin.

Wycieczki z kategorii "trudniejsze".

1. Górna stacja kolejki Rofanseilbahn (1.831 m. n.pm.)- Rofanspitze (2.259 m. n.p.m.). Znaki bez trudu doprowadzą od kolejki Rofanseilbahn do szlaku na Rofanspitze. Po drodze okazja do podziwiania górskich pejzaży, małych stawów i pasących się krów. :) Sam szczyt zapewnia niesamowite widoki.:) Orientacyjny czas przejścia - 2 godziny.

2. Górna stacja kolejki Rofanseilbahn (1.831 m. n.p.m)-  Seekarlspitze (2.261 m. n.p.m.)- Spieljoch (2.236 m. n. p. m.). Oznaczenia na szlakach znowu nie pozwolą się zgubić. Szczyty wspaniale wynagradzają lekką wspinaczkę... Orientacyjny czas przejścia - 3 godziny. Wycieczkę można przedłużyć o drogę na kolejny szczyt - Hochiss ( 2.299 m. n.p.m.) i dopiero potem zejść w kierunku kolejki, ale wydłuża to nam wędrówkę o około 2 godziny.

Wycieczki całodniowe (jeśli mieszkamy w Maurach).

1. Pertisau- Falzturnalm (1.089 m. n.p.m.)- Gramaialm (1.263 m. n.p.m.)- Lamsenjochhutte (1.953 m. n.p.m.). Do Pertisau zawiezie nas autobus, ale od Pertisau to prawdziwa droga przyjemności...:) Wspaniałe widoki, rześkie powietrze, możliwość zatrzymania się na piwo, obiad czy coś słodkiego. O ile Falzturnalm to miejsce z zacięciem rolniczym (wyrób serów z możliwością zakupu i degustacji) plus knajpki na złapanie chwili oddechu to Gramaialm przypomina kurort górski. Kuracjusze snują się w białych szlafrokach a bliskość gór i położenie pensjonatu nasuwa skojarzenia z Czarodziejską Górą.. :) Zupełnie odmienna jest Lamsenjochhutte (typowe schronisko- możliwość kupna posiłku i napojów), z dość surową ścianą Lamsenjoch jako tło. Koniecznie trzeba zobaczyć, poczuć, poobserwować... Orientacyjny czas przejścia: 4,5 godziny.

2. Pertisau- Falzturnalm (1.089 m. n.p.m.)- Gramaialm (1.263 m. n.p.m.)- Gramai Hochleger (1.756 m. n.p.m)-  Sonnjoch ( 2.457 m. n.p.m.). Sama wędrówka z Gramaialm do Gramai Hochleger (schronisko- możliwość kupna posiłku i napojów) zapewni nam niesamowite widoki (np. wodospad). Dalsza wspinaczka na Sonnjoch jest troszkę męcząca (jak to pod górkę), ale szczyt należy do moich ulubionych w tej części Tyrolu. Pięknie prezentuje się z dołu, najczęściej oświetlony przez słońce. Ze szczytu roztacza się wspaniała panorama na okolice. Nie chce się człowiekowi wracać na "niziny"...:)


P.S. Podany czas jest orientacyjny, wszystko zależy od Waszego tempa chodzenia i częstotliwości robienia postojów (chociażby na zdjęcia a jest co uwieczniać w obiektywie:) ). Należy też pamiętać o tym, że pogoda, jak wszędzie w górach, jest kapryśna. Należy pamiętać o płaszczu przeciwdeszczowym, zapasie wody i żywności, latarce lub czołówce. Zdarza się, że ucieknie człowiekowi ostatni autobus lub kolejka i trzeba wracać na kwaterę o własnych nogach w świetle gwiazd... :) 

Krówki- jedna z atrakcji w drodze na Rofanspitze.

Górskie pogotowie w gotowości pod Lamsenjoch.

Rotspitz.

Achensee i stateczek wycieczkowy.

Wieszczek, częsty bywalec alpejskich szczytów.

Lamsenjochhutte.

Droga z Pertisau do Falzturnalm.

W drodze na Sonnjoch.

Sonnjoch. :)

Komentarze

Prześlij komentarz